Przygotowania do imprezy

Rozdział 21

*Piotr*

(Następnego dnia)

Wstałem o 8:00 rano. Poszedłem do łazienki odświeżyć się. Potem wyszedłem z łazienki i poszedłem po czyste ubrania i wróciłem. Przebrałem się w krótkie spodenki i szarą koszulkę. Potem przeczesałem włosy i zszedłem na dół zrobić śniadanie. Po 10 minutach w kuchni pojawiła się Martyna. Dziewczyna ubrana była w czarne dresowe rybaczki, granatową bokserkę i czarne trampki. Wchodząc do kuchni spytała.

- Co robisz?

- Śniadanie. Też chcesz?

- Tak. A co robisz na śniadanie?

- Jajecznice.

- Na pewno dobrą jak zawsze.

Po 3 minutach jajecznica była gotowa. Zjedliśmy posiłek a następnie zapytałem ją.

- Pojedziemy do sklepu?

- No.

Ja założyłem buty a Martyna poszła na górę po nasze telefony. Jak wróciła podała mi mój i powiedziała.

- Proszę.

- Dzięki.

Wyszliśmy i zamknąłem drzwi. Poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy na zakupy do pobliskiego supermarketu. Na miejscu kupiliśmy wszystko co było nam potrzebne i wróciliśmy do domu. Po powrocie włożyliśmy wszystkie rzeczy do szafek a następnie zaczęliśmy ustrajać dom na imprezę. Zanim zaczęliśmy ustrajać powiedziałem do Martyny.

- Pójdziesz ze mną do garażu i piwnicy?

- Tak. Tylko po co?

- Po drabinę i potrzebne rzeczy.

- No dobra.

Najpierw poszliśmy bocznym wyjściem do garażu i wzięliśmy drabinę. Odstawiliśmy ją w salonie i poszliśmy do piwnicy. Weszliśmy do środka, zapaliłem światło a Martyna spytała.

- Po co przyszliśmy?

- Zobaczysz.

- No dobra.

Ja zacząłem szukać po półkach pompki, kuli dyskotekowej i dwóch reflektorów. Po 20 minutach znalazłem i zawołałem dziewczynę żeby mi pomogła. Po chwili dziewczyna przyszła i widząc co jej daje powiedziała.

- Piotr naprawdę?

- Co naprawdę?

- Kula dyskotekowa i reflektory?

- No co?

- Nie spodziewałam się tego po tobie.

- Dobra koniec gadania. Ty weź kulę ja wezmę resztę.

- Dobra.

Wyszliśmy z piwnicy odłożyliśmy wszystko i ktoś nagle zapukał do drzwi. Ja otworzyłem drzwi i zobaczyłem mojego kumpla który będzie didżejem imprezy.

- Hej Rafał.

- Hej Piotr.

- Już przyjechałeś nie za wcześnie?

- Nie. Ja przywiozłem sprzęt.

- Fajnie choć pomogę ci go wziąć.

- Nie musisz przyjechałem z bratem on mi pomoże.

- To dobrze ja zajmę się czymś innym.

- Dobra ale zanim zacznę rozpakowywać sprzęt to gdzie go ustawić?

- Wiesz co nie wiem może w domu albo na dworze. Ale najlepiej to na tarasie z tyłu domu.

- Ok.

Po rozmowie z kolegą wróciłem do Martyny i powiedziałem.

- Pomożesz mi?

- Tak.

- Potrzymasz drabinę?

- No.

Martyna trzymała drabinę a ja wszedłem na nią i powiedziałem do niej.

- Podasz kulę?

- No.

Dziewczyna wyciągła ją z pudełka i podała mi ją.

- Trzymaj.

- Dzięki.

Nagle dziewczyna zaczęła patrzeć się na taras a po chwili spytała.

- Kto chodzi po tarasie?

- Mój kolega Rafał i jego brat. Rafał będzie didżejem.

- Fajnie nawet będzie didżej.

Martyna zaczęła się śmiać a ja powiedziałem.

- To nie jest śmieszne.

- Na pewno?

- No.

Dziewczyna nie przestała się śmiać. Po przywieszeniu kuli zszedłem z drabiny, złożyłem ją i odłożyłem na bok. Po chwili wyciągnąłem reflektory z kartonów i postawiłem je na podłodze. Potem wyciągnąłem z podłogi drewniane zabezpieczenia gniazdek i włożyłem do nich wtyczki. Musiałem dobrze ustawić reflektory. Zajęło mi to 30 minut. Następnie poodsuwałem kanapy do ścian. Niepotrzebne rzeczy wyniosłem do piwnicy a stoły ustawiłem pod ścianą zostawiając środek pokoju wolny. Potem pomogłem Rafałowi ze sprzętem. Po skończonej pracy przyjaciel zapytał się mnie.

- Będą laseczki?

- No kilka dziewczyn będzie.

- A będą te laski co kiedyś?

- Rafał to impreza z okazji zakończenia wakacji a nie wieczór kawalerski Adama.

- Dobra trzeba było tak od razu. To ja przyjadę o 18:00.

- Ok.

Pożegnałem Rafała i poszedłem do kuchni gdzie była Martyna która od razu zadała mi pytanie.

- Piotruś?

- Co?

Oparliśmy się bokami ciał o kredens w kuchni i stanęliśmy twarzami do siebie a dziewczyna zadała pytanie.

- O jakie laski chodziło twojemu koledze?

- Martyna nie wiesz?

- No nie.

- Chodziło o striptizerki.

- Oooooo. Nie znałam cię od tej strony.

- Ja ich nie lubię ale moi koledzy tak.

- Aha. A Basia wie?

- O czym?

- O tym że zaprosiliście panienki na wieczór kawalerski Adama.

- Nie wie i proszę ona nic nie może wiedzieć bo jak się dowie to Adam mnie zabije.

- Nie jestem głupia nie powiem.

- Dzięki.

- Nie ma za co. Mam pytanie.

- No wal śmiało.

- Na czym one tańczyły?

- Normalnie. Na rurach.

- Piotr przecież ty nie Masz rur.

- Mam.

- Nie.

- A udowodnić ci?

- No.

Zaprowadziłem ją do salonu i otworzyłem kolejne zaślepki do wejść do rur. A potem zaprowadziłem ją do piwnicy i pokazałem jej rury. Zobaczyłem że dziewczyna dziwnie patrzy się na rury więc zapytałem.

- Tańczyłaś kiedyś na rurze?

- Nie ale widziałam dziewczyny które to robią.

- Gdzie?
- W klubie na imprezie urodzinowej Marcina kolegi.

- Aha.

- Te dziewczyny zachęcały zgromadzonych ale ja nie poszłam.

- Aha. A chcesz spróbować?

- Chyba nie.

- Wiesz co chyba przygotuję jedną jakby jakaś dziewczyna chciała zatańczyć.

Wziąłem jedną rurę i zaniosłem ją do salonu. Umocowałem ją a potem posprzątałem bałagan. Zaniosłem z Martyną drabinę spowrotem do garażu i wróciliśmy do domu. Potem przystroiliśmy dom i poszliśmy do kuchni. Ja wszystko kończyłem przygotowywać a ona ustawiała wszystko na stołach. Gdy wszystko było gotowe powiedziałem do Martyny.

- I co fajnie jest?

- No tylko trochę za jasno.

- Dobra to się zaraz zmieni.

Zasłoniłem okna roletami i włączyłem kulę disco.

- A teraz?

- No lepiej.

- Wiedziałem.

Wszystko było gotowe więc postanowiłem wziąć prysznic i przebrać się na imprezę.