Przygotowania do imprezy

Rozdział 21

*Piotr*

(Następnego dnia)

Wstałem o 8:00 rano. Poszedłem do łazienki odświeżyć się. Potem wyszedłem z łazienki i poszedłem po czyste ubrania i wróciłem. Przebrałem się w krótkie spodenki i szarą koszulkę. Potem przeczesałem włosy i zszedłem na dół zrobić śniadanie. Po 10 minutach w kuchni pojawiła się Martyna. Dziewczyna ubrana była w czarne dresowe rybaczki, granatową bokserkę i czarne trampki. Wchodząc do kuchni spytała.

- Co robisz?

- Śniadanie. Też chcesz?

- Tak. A co robisz na śniadanie?

- Jajecznice.

- Na pewno dobrą jak zawsze.

Po 3 minutach jajecznica była gotowa. Zjedliśmy posiłek a następnie zapytałem ją.

- Pojedziemy do sklepu?

- No.

Ja założyłem buty a Martyna poszła na górę po nasze telefony. Jak wróciła podała mi mój i powiedziała.

- Proszę.

- Dzięki.

Wyszliśmy i zamknąłem drzwi. Poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy na zakupy do pobliskiego supermarketu. Na miejscu kupiliśmy wszystko co było nam potrzebne i wróciliśmy do domu. Po powrocie włożyliśmy wszystkie rzeczy do szafek a następnie zaczęliśmy ustrajać dom na imprezę. Zanim zaczęliśmy ustrajać powiedziałem do Martyny.

- Pójdziesz ze mną do garażu i piwnicy?

- Tak. Tylko po co?

- Po drabinę i potrzebne rzeczy.

- No dobra.

Najpierw poszliśmy bocznym wyjściem do garażu i wzięliśmy drabinę. Odstawiliśmy ją w salonie i poszliśmy do piwnicy. Weszliśmy do środka, zapaliłem światło a Martyna spytała.

- Po co przyszliśmy?

- Zobaczysz.

- No dobra.

Ja zacząłem szukać po półkach pompki, kuli dyskotekowej i dwóch reflektorów. Po 20 minutach znalazłem i zawołałem dziewczynę żeby mi pomogła. Po chwili dziewczyna przyszła i widząc co jej daje powiedziała.

- Piotr naprawdę?

- Co naprawdę?

- Kula dyskotekowa i reflektory?

- No co?

- Nie spodziewałam się tego po tobie.

- Dobra koniec gadania. Ty weź kulę ja wezmę resztę.

- Dobra.

Wyszliśmy z piwnicy odłożyliśmy wszystko i ktoś nagle zapukał do drzwi. Ja otworzyłem drzwi i zobaczyłem mojego kumpla który będzie didżejem imprezy.

- Hej Rafał.

- Hej Piotr.

- Już przyjechałeś nie za wcześnie?

- Nie. Ja przywiozłem sprzęt.

- Fajnie choć pomogę ci go wziąć.

- Nie musisz przyjechałem z bratem on mi pomoże.

- To dobrze ja zajmę się czymś innym.

- Dobra ale zanim zacznę rozpakowywać sprzęt to gdzie go ustawić?

- Wiesz co nie wiem może w domu albo na dworze. Ale najlepiej to na tarasie z tyłu domu.

- Ok.

Po rozmowie z kolegą wróciłem do Martyny i powiedziałem.

- Pomożesz mi?

- Tak.

- Potrzymasz drabinę?

- No.

Martyna trzymała drabinę a ja wszedłem na nią i powiedziałem do niej.

- Podasz kulę?

- No.

Dziewczyna wyciągła ją z pudełka i podała mi ją.

- Trzymaj.

- Dzięki.

Nagle dziewczyna zaczęła patrzeć się na taras a po chwili spytała.

- Kto chodzi po tarasie?

- Mój kolega Rafał i jego brat. Rafał będzie didżejem.

- Fajnie nawet będzie didżej.

Martyna zaczęła się śmiać a ja powiedziałem.

- To nie jest śmieszne.

- Na pewno?

- No.

Dziewczyna nie przestała się śmiać. Po przywieszeniu kuli zszedłem z drabiny, złożyłem ją i odłożyłem na bok. Po chwili wyciągnąłem reflektory z kartonów i postawiłem je na podłodze. Potem wyciągnąłem z podłogi drewniane zabezpieczenia gniazdek i włożyłem do nich wtyczki. Musiałem dobrze ustawić reflektory. Zajęło mi to 30 minut. Następnie poodsuwałem kanapy do ścian. Niepotrzebne rzeczy wyniosłem do piwnicy a stoły ustawiłem pod ścianą zostawiając środek pokoju wolny. Potem pomogłem Rafałowi ze sprzętem. Po skończonej pracy przyjaciel zapytał się mnie.

- Będą laseczki?

- No kilka dziewczyn będzie.

- A będą te laski co kiedyś?

- Rafał to impreza z okazji zakończenia wakacji a nie wieczór kawalerski Adama.

- Dobra trzeba było tak od razu. To ja przyjadę o 18:00.

- Ok.

Pożegnałem Rafała i poszedłem do kuchni gdzie była Martyna która od razu zadała mi pytanie.

- Piotruś?

- Co?

Oparliśmy się bokami ciał o kredens w kuchni i stanęliśmy twarzami do siebie a dziewczyna zadała pytanie.

- O jakie laski chodziło twojemu koledze?

- Martyna nie wiesz?

- No nie.

- Chodziło o striptizerki.

- Oooooo. Nie znałam cię od tej strony.

- Ja ich nie lubię ale moi koledzy tak.

- Aha. A Basia wie?

- O czym?

- O tym że zaprosiliście panienki na wieczór kawalerski Adama.

- Nie wie i proszę ona nic nie może wiedzieć bo jak się dowie to Adam mnie zabije.

- Nie jestem głupia nie powiem.

- Dzięki.

- Nie ma za co. Mam pytanie.

- No wal śmiało.

- Na czym one tańczyły?

- Normalnie. Na rurach.

- Piotr przecież ty nie Masz rur.

- Mam.

- Nie.

- A udowodnić ci?

- No.

Zaprowadziłem ją do salonu i otworzyłem kolejne zaślepki do wejść do rur. A potem zaprowadziłem ją do piwnicy i pokazałem jej rury. Zobaczyłem że dziewczyna dziwnie patrzy się na rury więc zapytałem.

- Tańczyłaś kiedyś na rurze?

- Nie ale widziałam dziewczyny które to robią.

- Gdzie?
- W klubie na imprezie urodzinowej Marcina kolegi.

- Aha.

- Te dziewczyny zachęcały zgromadzonych ale ja nie poszłam.

- Aha. A chcesz spróbować?

- Chyba nie.

- Wiesz co chyba przygotuję jedną jakby jakaś dziewczyna chciała zatańczyć.

Wziąłem jedną rurę i zaniosłem ją do salonu. Umocowałem ją a potem posprzątałem bałagan. Zaniosłem z Martyną drabinę spowrotem do garażu i wróciliśmy do domu. Potem przystroiliśmy dom i poszliśmy do kuchni. Ja wszystko kończyłem przygotowywać a ona ustawiała wszystko na stołach. Gdy wszystko było gotowe powiedziałem do Martyny.

- I co fajnie jest?

- No tylko trochę za jasno.

- Dobra to się zaraz zmieni.

Zasłoniłem okna roletami i włączyłem kulę disco.

- A teraz?

- No lepiej.

- Wiedziałem.

Wszystko było gotowe więc postanowiłem wziąć prysznic i przebrać się na imprezę.

Książka i film

Rozdział 20

*Martyna*

(Tego samego dnia)

Dziś cały dzień z Basią oglądałyśmy maraton filmowy na DVD. Ja chciałam horrory a Basia romanse. Po chwili dyskusji i przemyśleń przeszłyśmy na kompromis. Wybrałyśmy filmy dramatyczne. Na początku obejrzałyśmy dwa filmy. Jeden pt.”Pamiętnik” a drugi to „Szkoła uczuć”. Potem zrobiłyśmy przerwę na obiad a potem obejrzałyśmy jeszcze jeden film pt.”Ostatnia piosenka”. Po tych filmach postanowiłam się spakować i poczekać na Piotra. Spakowałam najważniejsze rzeczy i sukienkę na jutrzejszą imprezę. 20 minut po tym jak się spakowałam przyjechał Piotr. Przyszedł na górę do domu Adama i zapukał. Po chwili Adam otworzył drzwi i zaprosił go do środka. Rozmawiali jakieś 15 minut a ja z Basią oglądałyśmy wiadomości. Po 15 minutach Adam i Piotr weszli do salonu a Piotr powiedział do mnie i do Basi.

- Hej dziewczyny

- Hej Piotruś.- Odpowiedziałam.

-Hej.- Odpowiedziała Basia.

Piotr rozmawiał z Basią przez chwilę a potem powiedział do mnie.

- Gotowa?

- Tak. Już od godziny.

- Daj torbę i choć.

- Ok.

Podałam mu torbę z rzeczami, ubrałam katanę i buty i powiedziałam do Basi i Adama.

- To do jutra.

- Do jutra.- Powiedziała Basia.

- Do jutra Tylko pilnuj Piotra, żeby nie przypalił jedzenia.- Powiedział Adaś. A ja odpowiedziałam.

- Będę pilnować po to do niego jadę.

W tym momencie wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Po chwili ucichliśmy ale uśmiechy zostały na naszych twarzach. Pożegnaliśmy się jeszcze raz a ja z Piotrkiem wyszliśmy z domu i zeszliśmy na duł. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do niego. Gdy byliśmy na miejscu Piotr zabrał mnie i pokazał gdzie będę spać. Był to pokuj gościnny obok jego sypialni z widokiem na ogród. Potem zeszliśmy na duł do  salonu a Piotr zapytał.

- Co chcesz robić?

- Nie wiem a co ty chcesz?

- Ja muszę zrobić kilka placków i przekąsek na jutro.

- Aha a Masz jakieś fajne książki?

- No a chcesz jakąś poczytać?

- Tak, zawsze jak nie mam co robić to czytam.

- No dobra.-  Zaprowadził mnie do dużego regału z książkami i dokończył.- Wybierz sobie jakąś a jak się nie spodobają to w sypialni mam jeszcze kilka.

- Dobra spróbuję sobie coś wybrać.

Piotr poszedł do kuchni a ja przeglądałam książki. Były tam różne rodzaje książek ale nie było tam takiej na jaka miałam ochotę. Przy regale stałam z jakieś 20 minut a potem poszłam do kuchni do Piotrka a on powiedział.

- Nic Sobie nie wybrałaś?

- No tak jakoś wyszło.

- Jak chcesz to w sypialni mam jeszcze kilka książek.

- No to je pokaż.

- To chodź ze mną.

Poszliśmy po schodach na górę do sypialni Piotrka. Tam pokazał mi kolejny regał z książkami. Ja przejrzałam tytuły i znowu nic nie wybrałam. Chłopak stał w drzwiach i patrzył się na mnie przez cały czas. Gdy zobaczył że nic nie wybrałam podszedł do mnie i powiedział.

- Co? Znowu nic?

- No. Nie Masz gustu do książek.- Oznajmiłam.

- Ja nie mam gustu do książek? Ja?

- Tak ty.

- Nie żartuj.- Powiedział wesoło.

- Nie żartuje.- Odpowiedziałam również wesoło.

- Wiesz co mam coś dla ciebie.

- Co?

- Książkę. To miał być prezent. Miałaś go dostać jutro ale skoro chcesz czytać to dam ci to teraz.

Podał mi książkę w pudełku a ja powiedziałam.

- Dlaczego miałeś dać mi prezent?

- Dlatego że zbliża się zima i będziesz mieć dużo czasu do czytania. A ja wiem że lubisz czytać to czemu nie.

- Dziękuję ci ale nie musiałeś.

- Nie musiałem ale chciałem.

- Jeszcze raz dziękuję.

Piotr zostawił mnie w swojej sypialni i poszedł do kuchni. Ja usiadłam na łóżku i a po chwili otworzyłam pudełko i zobaczyłam kopertę. Otworzyłam ja a w niej był liścik od Piotra.

 

Martyna kupiłem i przeczytałem tą książkę niedawno. Jest to wciągająca powieść i myślę, że Ciebie też wciągnie jak mnie. Jak kiedy kol wiek będziesz czytać tą książkę przypomnij sobie o mnie. Dałem Ci ją teraz, żebyś zimą w smutne czy też radosne wieczory miała co robić.

 

Twój przyjaciel Piotr

 

Po przeczytaniu krótkiego listu popatrzyłam na okładkę książki. Na jej dole było jezioro i most a na nim dwoje młodych ludzi. Dziewczyna i chłopak którzy się przytulają, a na górze okładki twarze mężczyzny i kobiety. Ich twarze są blisko siebie a nawet się dotykają. I jeszcze jego ręka na jej włosach po między tymi dwiema scenami było napisane imię i nazwisko autora powieści a na dole tytuł powieści. Otworzyłam ją i zobaczyłam zagięty kawałek z jej opisem a na odwrocie okładki były zdjęcia innych powieści autora. Ale najbardziej mój wzrok przyciągnęły słowa napisane czarnym markerem na stronie na której napisane komputerowo było „Dla Ciebie Wszystko”. „Dla mojej przyjaciółki Martyny, żeby nigdy nie zapomniała najpiękniejszej, pierwszej miłości. Piotr”. Po przeczytaniu tych słów zamknęłam książkę i położyłam ją obok siebie na łóżku a po chwili położyłam plecy i głowę na materacu trzymając stopy twardo na podłodze. Po chwili wróciłam do poprzedniej pozycji ponownie zaglądając do pudełka. W środku już niczego nie było. Włożyłam książkę do pudełka a na jej wierzch położyłam list od Piotra. Byłam szczęśliwa i zaskoczona tym co dostałam. Potem oprzytomniałam i zobaczyłam że siedzę na łóżku mężczyzny. Wzięłam prezent i wyszłam z jego sypialni. Poszłam do pokoju w którym miałam nocować i odłożyłam pudełko na łóżko, otworzyłam je wyciągłam książkę splotłam ją rękoma na piersiach i wyszłam z pokoju kierując się do schodów. Zeszłam na dół i poszłam do kuchni gdzie był chłopak. Jak mnie zobaczył powiedział.

- I jak prezent?

- Dobrze. Dziękuję.

- Nie musisz dziękować.

Po chwili zmieniłam temat naszej rozmowy.

- Pomóc ci?

- Jak chcesz tylko odłóż książkę.

- To ja idę ją odłożyć.

- To idź.

Poszłam na górę i odłożyłam przedmiot do pudełka i zobaczyłam kopertę na podłodze. To był ten list od Piotra, musiał mi wypaść jak sięgałam książkę. Wzięłam ją i włożyłam do pudełka. Potem zeszłam na dół i poszłam do kuchni. Pomogłam Piotrowi z ciastami, pizzą i przekąskami. Po zrobieniu wszystkiego usiadłam przy barze a Piotr zapytał.

- Chcesz coś do picia?

- No może soku.

- Dobra.

- Piotr?

- Co?

- Która godzina?

- 20 po 22.

- Dzięki.

- Martyna, pójdziesz ze mną jutro rano na zakupy?

- No a co będziesz kupował?

- Wódkę, piwo, napoje i jakieś chipsy.

- No dobra.

Chłopak podał mi sok i zapytał.

- Czytałaś książkę?

- Jeszcze nie.

- Fajna ale chyba nie dla chłopaka.

- Dlaczego?

- Romansidło.

- Aha.

- Wiesz że ma być ekranizacja.

- Super.

Chłopak usiadł obok mnie i powiedział.

- Jak przeczytasz książkę to obejrzymy film.

- No. Ja chyba pójdę spać jestem wykończona.

- To idź ja tu posprzątam i też idę.

Bez słowa poszłam na górę, wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam piżamę i poszłam do pokoju. Weszłam do środka, odłożyłam ubrania do torby i usiadłam na łóżku. Wzięłam na kolana karton z książką. Otworzyłam go wyciągnęłam list a potem książkę jednocześnie chowając list spowrotem do pudełka. Odłożyłam opakowanie na odnowiony stary drewniany fotel który był w pokoju. Potem usiadłam spowrotem na łóżko i otworzyłam książkę. Na początku przeczytałam to co napisał Piotr a potem streszczenie opowieści. Po chwili chłopak zapukał do drzwi a ja zaprosiłam go do środka.

- Co robisz? Myślałem że już śpisz.

- Nie śpię ale chyba zacznę czytać książkę.

- Miłego czytania.

- Dzięki.

- Wiesz co miałem nadzieję że obejrzymy jakiś fajny film na komputerze.

- Możemy obejrzeć, czemu nie, a książkę przeczytam kiedy indziej.

- To chodź ze mną.

- A nie możesz przynieś tu laptopa?

- On się ładuje a tu koło łóżka nie ma gniazdka.

- No dobra to chodźmy do ciebie.

Odłożyłam książkę na stolik nocny i zeszłam z łóżka. Wstałam i poszłam za Piotrem. Mężczyzna włączył Internet i wziął Laptopa odłączył od prądu.

- Usiądź albo połóż się na łóżku.- Powiedział mężczyzna.

- Dobra.

- Ja zaraz przyjdę.

Po momencie ja usiadłam na łóżku a chłopak wrócił. Wziął sprzęt i położył się obok mnie.

- Co chcesz oglądać?

- Nie wiem.

- Jakieś specjalne życzenie?

- Tak. Żeby nie było nudne.

- To da się zrobić.- Powiedział wesoło.- To co komedia romantyczna czy horror?

- Może komedia albo dramat.

- Polskie czy zagraniczne?

- Polskie.

- Dobra.

Po chwili szukania czegoś w Internecie powiedział.

- Mam kilka propozycji.

- Dobra wal.

- „Dzień dobry kocham cię”, „Wkręceni”, „Dlaczego nie”, „Ile waży koń trojański”, „Mała wielka miłość”, „Tylko mnie kochaj” i „Nie kłam kochanie”.

- No nie wiem.

- Może „Dlaczego nie” albo „Mała wielka miłość”.

- To ja wybieram „Dlaczego nie”.

- Ok.

*Piotr*

Włączyłem film i zaczęliśmy go oglądać. Po 20 minutach oglądania Martyna się położyła, głowę położyła na moich nogach a resztę na materacu. Po 30 minutach spojrzałem na nią a ona już spała. Zatrzymałem film i odłożyłem laptopa na stolik nocny. Delikatnie wiozłem jej głowę do góry, zszedłem z łóżka i spowrotem położyłem jej głowę na materac. Po chwili wiozłem ją na ręce i zaniosłem ją do jej pokoju. W pokoju położyłem ją na łóżku i poszedłem w kierunku drzwi. Zanim wyszedłem usłyszałem jak Martyna po cichu powiedziała.

- Piotr.

Podszedłem do niej, usiadłem na skraju łóżka i powiedziałem.

- Tak.

- Dziękuję i dobranoc.

- Dobranoc.

Wyszedłem z jej pokoju i poszedłem do sypialni. Wyłączyłem laptopa i odłożyłem go następnie kładąc się spać.

 

 

 

 

 

Hej. Dziś wyjątkowo rozdział. Dziś obchodzę rok od założenia konta na wattpadzie. Z tej okazji rozdział do mojej książki „Na sygnale moja opowieść” i również tu. Zajrzyjcie na wattpada.

Na wattpadzie powróciłam z moją starą książką „Moje (nie) idealne życie z nim”. Jest zmieniona okładka. Mam nadzieję że wam się spodoba.

Dużo zmian

Rozdział 19

*Martyna*

(9 dni później)

      W ostatnim czasie w moim życiu było dużo zmian. Wyprowadziłam się od Karoliny i przez jakiś czas będę mieszkać u Adama i Basi. Postanowiłam wynająć kawalerkę w Warszawie. Już szukałam w ogłoszenia i znalazłam właściwe mieszkanie. We wrześniu podpisuję umowę wynajmu i wprowadzam się do nowego domu. Moje podejrzenia na temat, że ktoś mnie obserwuje były trafne. Te wszystkie śledztwa, obserwacje to on. Ostatnio w pracy próbował mnie nawet poderwać. Na szczęście był przy mnie Piotr. A w kwestii Piotra to w ostatnich dniach ciągle patrzałam jak naprawia samochód. To mnie bardzo zainteresowało. Jak naprawił samochód pojechaliśmy w nocy nad Wisłę. Pierwszy raz zobaczyłam Wisłę nocą. Było genialnie a najlepsze było to, że był przy mnie Piotr i czułam się bezpiecznie. Chłopak powiedział, że pomoże mi przy przeprowadzce. Ostatnio bardzo się z Piotrem do siebie zbliżyliśmy. Jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. Ostatnio Piotr chyba coraz mniej mnie podrywa. Albo to prawda albo mi się tylko tak wydaje.

*

      Już jutro impreza u Piotra z okazji ostatnich dni wakacji. To już ostatni weekend więc trzeba spędzić go w gronie znajomych a nie samemu. Dziś wieczorem jade na noc do Piotra nie chcę codziennie być u Adama i Basi. Chcę żeby mieli trochę czasu dla siebie a Piotr mnie zaprosił.

Naprawa samochodu

Rozdział 18

*Martyna*

(Następnego dnia)

Wstałam o 5.00 ran. Wzięłam ubrania i poszłam do łazięki. Tam odświeżyłam się i ubrałam w zielone rybaczki i niebieską koszulkę na ramiączka. Potem poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. Po śniadaniu spojrzałam na zegarek i była 5.20. następnie poszłam do pokoju, posprzątałam a później włączyłam TV i obejrzałam wiadomości. W trakcie spojrzałam na zegarek i była 5.40. wyłączyłam telewizor i zadzwoniłam po taksówkę. Potem ubrałam buty, wzięłam torebkę i zamknęłam drzwi od domu. Spokojnie zeszłam na dół a taksówka już na mnie czekała. Weszłam do środka i pojechałam do pracy. Na miejscu zapłaciłam i wyszłam z pojazdu. Potem poszłam na dyżur. Przebrałam się i usiadłam na fotelu. Po 2 minutach przyszedł Wiktor i powiedział do mnie.

- Martyna dziś jeździsz ze mną i Jackiem.

- Dobrze.

- Napiszesz na tablicy grafik na rano i południe?

- A na noc?

- Na noc jest nie gotowy.

- A gdzie jest ta kartka?

- Na biurku.

- Dziękuję.

Poszłam do biurka żeby znaleźć kartkę z grafikiem. Nie było jej na wierzchu więc pomyślałam że może być w szufladzie. Otworzyłam jedną z nich a na wierzchu było moje zdjęcie. Zastanawiałam się co ono tu robi. Przecież swoje rzeczy trzymam w szafce. Po chwili zastanowienie wiedziałam że tam nie mam zdjęć. Coś na nim przykuło moją uwagę.

1 To nie ja je robiłam ani nikt kogo znam.

2 Nigdy i nigdzie nie miałam takiego zdjęcia. Wyglądało jakby było robione z ukrycia.

3 Popatrzyłam na datę która była na dole. To zdjęcie było zrobione w dzień w którym myślałam że ktoś mnie obserwuje.

Potem popatrzyłam na szufladę. Od czasu gdy Góra został kierownikiem stacji na szufladach w biurku są przyklejone kartki z imionami lekarzy do których należy dana szuflada. Zobaczyłam a na niej było napisane Artur Góra. W tym momęcie zrobiłam szybko zdjęcie zdjęciu i poszukałam tej kartki. Kartka z grafikiem leżała na wierzchu tylko przykryta była jakąś książką. Szybko ją wzięłam i flamastrem napisałam na tablicy grafik. Jak skończyłam pisać przyszedł Wiktor i powiedział, że mamy wezwanie. Po tym wezwaniu mieliśmy jeszcze kilka potem trochę przerwy i kolejne aż do końca zmiany. Po skończonym dyżurze przebrałam się i pojechałam do domu. Jak weszłam do środka usłyszałam jak Karolina z kimś rozmawia. Weszłam do salonu i zobaczyłam siostrę przyjaciółki Klaudię. Przywitałam się i poszłam do kuchni. Zjadłam gotowy obiad. Po posiłku postanowiłam się przejść i zrobić jakieś zakupy. Pożegnałam się z Karoliną i Klaudią i wyszłam z domu. Wyszłam i poszłam przed siebie wąskimi uliczkami miasta. Doszłam do parku nie daleko domu Piotrka. Postanowiłam do niego pójść bo byłam w pobliżu. Najpierw usiadłam na ławkę i pomyślałam o tym co zobaczyłam w pracy a po chwili włączyłam zdjęcie które tam zrobiłam. Po mojej głowie zaczęły przechodzić dziwne myśli. Dlaczego moje zdjęcie znalazło się w szufladzie Góry? Kto śledził mnie tamtego dnia? Może to zdjęcie zostało tam podrzucone? I dlaczego szuflada była otwarta? Te pytania zaczęły krążyć mi po głowie. Nie wiedziałam co myśleć. Może zapytać Artura w Prost co to znaczy? Ale w tedy dowiedział by się że grzebałam w jego rzeczach. Bałam się. Pomyślałam że może Góra załatwił kogoś by mnie obserwował. Ale w tym momęcie przypomniało mi się że nie było go w ten dzień w pracy. W tym momęcie zaczęło mi się wszystko układać. To że to zdjęcie było zrobione w dzień gdy ktoś mnie obserwował i że Artura nie było w ten dzień w pracy. Odkąd poznałam go zawsze w mojej obecności się dziwnie zachowuje ale nie sądziłam, że mógł by być do tego zdolny. Ale najdziwniejsze z tego było to że szuflada była otwarta. Tylko pytanie dlaczego? Czy ja mu się podobam? O co chodziło? Coś ciągle nie dawało mi spokoju. Jedna rzecz. Tajemniczy sen. Obawa, że to Marcin a chyba to nie on i jeszcze jedno. Dlaczego obserwował Karolinę i skąd wiedział gdzie ja mieszkam. Myśli nie dawały ,mi spokoju. Włożyłam telefon do kieszeni do spodni i poszłam do Piotra. Gdy byłam blisko zobaczyłam że drzwi od jego garażu są otwarte. Podeszłam bliżej i usłyszałam głośną muzykę. Po chwili stanęłam na podjeździe i zobaczyłam chłopaka w szarej brudnej i spoconej koszulce na ramiona i długich czarnych dżinsach. Z tyłu w kieszeni spodni wystawała mu niebieska Bandama. Widziałam że był skupiony na naprawie swojego samochodu ale powiedziałam do niego.

- Cześć Piotr.

Chłopak się wystraszył, obrócił się do mnie i zdziwiony powiedział.

- Cześć Martyna. Co ty tutaj robisz?

- Byłam nie daleko więc pomyślałam że wpadnę. A ty co robisz?

- Postanowiłem naprawić auto.

- Sam. Nie dasz go mechanikowi?

- Nie lubię jak mechanicy biorą się za moje samochody bo potem jest jeszcze gorzej.

- Aha. A sam umiesz je naprawiać?

- Tak. Miałem takiego sąsiada który naprawiał stare samochody. Dorabiałem u niego żeby starczyło na życie. Od rana do południa szkole a od południa do wieczora w warsztacie.

- Fajnie że umiesz naprawiać sam samochody.

- No wiem.

- To ja lepiej sobie pójdę nie będę ci przeszkadzać.

- Nie przeszkadzasz. Możesz zostać. Usiądź gdzieś sobie i zostań.

- No dobrze.- Stwierdziłam i zapytałam.- Mogę zdjąć te rzeczy ze stołu i usiąść?

- Oczywiście.

Sprzątnęłam rzeczy ze stołu i oparłam się o niego. Potem podciągnęłam się i usiadłam na stół. Dosunęłam się i nogi też dałam na blat. Mocno ścisnęłam je rękoma i obserwowałam poczynania Piotra.

W tym momęcie przypomniało mi się jak chodziłam z tatą do jego kolegi który też naprawiał samochody. Pewnego razu nasz też się popsuł więc pojechaliśmy do niego. Tata powiedział, że musimy wracać a ten pan, że jeśli mi się to podoba to mogę zostać i popatrzeć. Tata się zgodził i posadził mnie na stole i siedziałam tak jak teraz przez długie godziny.

Po chwili usłyszałam Piotrka który powiedział do mnie.

- Martyna może chcesz coś do picia?

- Wiesz co nie. Ale mogę iść do toalety?

- No a wiesz gdzie ona jest?

- Tak pierwszy raz tu nie jestem.

- Tutaj są takie drzwi.

Pokazał mi palcem a ja zeszłam z blatu i poszłam. Po 5 minutach wróciłam do garażu i usiadłam tak samo jak wcześniej. Przez 30 minut patrzyłam jak Piotr robi coś przy samochodzie. Krząta się po garażu i szuka potrzebnych części. Przez ten czas wcale nie myślałam o tym co wcześniej. Właściwie to o niczym nie myślałam tylko słuchałam muzyki i patrzyłam co robi chłopak. Po 30 minutach Piotr powiedział do mnie.

- Chyba dzisiaj nie skończę.

- Dlaczego?

- Nie mam jednej potrzebnej części. Muszę zamówić ja przez Internet i dopiero dokończę.

W czasie gdy Piotr to mówił podszedł do mnie a ja bardziej zacisnęłam nogi i powiedziałam.

- Niedługo będzie ciemno a jutro idziemy do pracy.

- No. Miałem zaproponować ci kolację ale chyba nie chcesz.

- Czytasz mi w myślach czy tak dobrze mnie znasz?

- Chyba czytam ci w myślach.

Powiedział to tak delikatnie i cicho, że poczułam się jak bym była w chmurach. Ale przerwał mi myślenie i powiedział.

- Odprowadzić cię do domu?

- A mógł byś?

- Oczywiście.

Piotr zamknął garażowe zewnętrzne drzwi i zapalił światło. Wziął klucze i otworzył mi drzwi które prowadziły do domu. Wyszliśmy a on je zamknął. Po chwili powiedział do mnie.

- Pójdę się przebrać. Poczekasz?

- Tak.

Czekałam na niego 5 minut. Potem Piotr pogasił światła i wziął klucze. Potem poszliśmy nie daleko parku ale przed nim była wąska uliczka. Nigdy tamtędy nie szłam ale Piotr powiedział, że tędy będzie szybciej więc posłuchałam go i poszliśmy tamtędy. Przez całą drogę do domu Karoliny rozmawialiśmy o jego samochodzie. Nie powiedziałam mu o tym zdjęciu. Uznałam, że tak będzie lepiej dla mnie i dla niego. Dowiedziałam się od Piotrka, że Góra jest chory i przez tydzień go nie będzie w pracy. Gdy mi o tym mówił poczułam się dziwnie. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Chłopak miał rację, że tędy szybciej. Pożegnałam się z nim i poszłam do domu. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam, że w domu jest tylko Karolina która siedziała w salonie i oglądała TV. Wchodząc zapytałam.

- Jak tam siostra?

- Dobrze.- Powiedziała załamanym głosem.

- To dobrze co nie?

- No.- Nadal tak mówiła. Podeszłam do niej i spytałam.

- Co jest?

- Nic.- Powiedziała to prawie z płaczem.

- Karola co jest?

- Naprawdę chcesz wiedzieć.- Powiedziała z płaczem.

- Tak, powiedz co cię dręczy coś z siostrą?

- Tak jakby…

W tym momęcie powiedziała że siostra ma kłopoty finansowe i że, nie może mieszkać z chłopakiem bo ją bije i pije. Karolina powiedziała żebym sobie coś innego znalazła bo chce przygarnąć siostrę. Rozumiałam to i nie byłam wściekła wiedziałam o co chodzi nie byłam głupia albo dzieckiem. Powiedziałam że znajdę sobie coś.

Po rozmowie poszłam się spakować do walizki. Potem wzięłam piżamę i poszłam wziąć prysznic. Po prysznicu rozłożyłam łóżko a potem poszłam do kuchni zrobić sobie ciepłej herbaty. Nie lubiłam pić jej codziennie ale raz na jakiś czas. Zrobiłam herbatę i poszłam do pokoju. Usiadłam na kanapie po turecku, trzymałam w rękach gorący kubek i myślałam o tym co się wydarzyło. Zdążyłam wypić napój i odłożyć kubek, położyć się i dalej myślałam. Leżałam i myślałam przez całą noc zasypiając nad ranem.

 

 

 

 

Długo nic tu nie było ale postanowiłam coś napisać. Zapraszam do książki na wattpadzie :) Minia<3

1K

Hej wszystkim. Moja książka na wattpadzie ma już tysiąc odsłon. Jestem wam bardzo wdzięczna. Tym którzy jeszcze nie mieli okazji przeczytać serdecznie zapraszam :) Dziś pojawi się nowy rozdział a tym czasem zapraszam do przeczytania starszych rozdziałów i notki „1K”.

 

 

Życzę miłych wakacji. Minia <3

 

 

https://www.wattpad.com/275340521-na-sygnale-moja-opowie%C5%9B%C4%87-1k

Wattpad

Hej kochani. Może niektórzy z was już wiedzą że opowiadanie przenoszę do aplikacji wattpad. Książka nosi tytuł „Na sygnale moja opowieść”. Piszę ją jako Minia21235. To że przenoszę bloga na wattpada nie oznacza że nowe rozdziały nie będą się tu pojawiać. Na bloga nowe rozdziały będą dodawane w dniu kiedy pojawią się na wattpadzie. A oto pierwszy rozdział

https://www.wattpad.com/250567910-na-sygnale-moja-opowie%C5%9B%C4%87-1

Minia <3

13124616_579970185513393_9118778783071031177_n

Dyżur Piotra

Rozdział 17

*Piotr*

(Tego samego dnia)

Pojechałem na dyżur. Tam spotkałem Wiktora. Dałem mu klucze od samochodu i powiedziałem mu żeby wrzucił je do skrzynki na listy. Mężczyzna poinformował mnie że Góra jest dzisiaj nie w humorze. Spokojnie poszedłem do bazy a Góra powiedział.

- Panie Piotrze.

- Tak?

- Proszę się szybko przebrać bo mamy wezwanie.

- Dobrze.

Szybko się przebrałem i poszedłem do karetki. Na miejscu Artur powiedział do mnie.

- Panie Piotrze mamy wypadek samochodowy na ulicy św. Floriana.

- Dobrze.

Uruchomiłem silnik, włączyłem syreny i pojechaliśmy. Po chwili usłyszałem Adama który powiedział.

- Cześć Piotrek.

- Cześć. Nie zauważyłem cię.

- To ty nie wiesz z kim jeździsz?

- Nie, nie patrzyłem na grafik.

Po chwili Góra krzyknął.

- Nie przeszkadzaj mu! Musimy być tam jak najszybciej!

Po minucie byliśmy na miejscu. Dwa samochody zderzyły się ze sobą. Jeden z nich chyba jechał pod prąd. W jednym samochodzie była kobieta która kierowała i starsza pani a w drugim pijany mężczyzna. Adam zajął się pijanym mężczyzną a ja z Górą starszą i młodszą kobietą. Z młoda było prawie wszystko porządku ale po chwili okazało się że ma lekki wszcząs mózgu. Starsza kobieta miała dużo ran i trudności oddechowe. Na dodatek było nie przytomna i miała słabe ciśnienie. Artur powiedział.

- Przynieś tlen i cały sprzęt i zawołaj Wszołka.

- Dobrze doktorze.

Poszedłem po kolegę i razem poszliśmy po sprzęt. Ze sprzętem przyszliśmy do poszkodowanej. Na szczęście kobieta nie była zakleszczona. Po chwili przyjechała policja. Artur powiedział do Adama.

- Idź do tamtego poszkodowanego a my sobie tu poradzimy z Piotrkiem.

- Dobrze.

Adam pobiegł a ja zapytałem.

- Dlaczego go pan tam wysłał przecież jest tu potrzebny.

- Chłopcze zrozum gdyby przy nim nikt nie był to by się na nas darli że się pacjętami nie zajmujemy.

- No tak.

- Pomóż mi ją wyciągnąć.

- Dobrze.

Wyciągnęliśmy starszą panią i położyliśmy ją na pobliskiej trawie. Artur powiedział do mnie.

- Zostań tu z nią zaraz przyjdzie do ciebie Adam a i opatrz tą drugą panią.

Pomogłem wyjść jej z samochodu i powiedziałem żeby usiadła na trawie. Kobieta usiadła a ja zrobiłem jej podstawowe badania i opatrzyłem rany na głowie i ręce. Po chwili przyszedł Adam i do drugiej kobiety i powiedział.

- Za chwilę przyjedzie po panią karetka.

Po chwili przyjechał drugi zespół i zabrał tamta panią a policjanci tamtego pana na izbę wytrzeźwień. Potem wysłał mnie i Adama po nosze i żebyśmy zabrali wszystko oprócz tlenu. Wzięliśmy rzeczy i poszliśmy do karetki. Wzięliśmy nosze i szybko poszliśmy do pacjętki. Położyliśmy ja na nosze i zapieliśmy. Potem poszliśmy do karetki. Adam i Artur byli z tyłu z pac jętką a ja kierowałem kartką. Jak dojechaliśmy do szpitala zawieźliśmy panią na SOR i wróciliśmy do karetki. Gdy byliśmy w karetce Artur powiedział do centrali.

- 21S wolna.

Po chwili mieliśmy kolejne wezwanie tak aż do końca dyżuru. Po pracy Adam odwiózł mnie do domu. Mój samochód stał na podjeździe a klucze od niego były w skrzynce. Wyjąłem je i poszedłem do domu. Potem zadzwoniłem do Wiktora. Po chwili odebrał i powiedział.

- Dobry wieczór Piotrze.

- Dobry wieczór panie Wiktorze. Dzwonię żeby podziękować.

- Nie ma za co.

- Jest.

- Dobrze a co u ciebie?

- Miałem bardzo trudny dzień.

- Z Arturem?

- Nie ogólnie w pracy.

- Aha.

- Panie Wiktorze a jak Zosia?

- A dobrze.

- Niech pan ją ode mnie pozdrowi.

- Dobrze pozdrowię.

- Dobranoc.

- Dobranoc.

Po rozmowie poszedłem coś zjeść. Zjadłem dwie kromki chleba, byłem zmęczony  i nie chciało mi się robić czegoś innego. Potem wziąłem prysznic. Zajęło mi to z 15 minut. Potem poszedłem spać a zanim zasnąłem spojrzałem na zegarek i była 22:00.

 

 

 

Sory że nie wczoraj ale nie miałam czasu. Minia <3

11 listopada. Jednorazówka

*Piotr*

Dzisiejszy dzień zapowiadał się fantastycznie. Ja i Martyna mamy wolny dzień. Dziś jest święto narodowe 11 listopada. Poprzedniego dnia ułożyłem plan na dziś. Wygląda on tak:

1. Wstać, przygotować się i jechać do Martyny.

2. Zabrać ją gotową do jej rodziców.

3. Po obiedzie powrót do stolicy.

4. Pójście na marsz Niepodległości.

5. Powrót do domu (mojego) na odpoczynek.

6. Nocny spacer po Warszawie i odprowadzenie jej do domu.

Przygotowałem listę i odhaczyłem z niej pierwszy punkt. Ładnie wyszykowany wszedłem do auta i pojechałem do Martyny. Zaparkowałem pod blokiem w którym mieszka dziewczyna. Wyszedłem z samochodu, wszedłem do klatki a po chwili zapukałem do drzwi Martyny. Po chwili kobita otworzyła drzwi i zobaczyłem ją ubraną w piękną niebieską sukienkę na ramiona o długości przed kolana i czarne szpilki. Miała wyprostowane, rozpuszczone włosy. Wyglądała przepięknie.

12226799_1518514138470845_734537216_n

Po chwili powiedziałem.

- Hej.

- Hej.- Odpowiała.

- Jesteś gotowa na dzisiejszy dzień?- Spytałem. Po chwili dodałem.- Zrobiłem plan dnia.

- Co takiego?- Zapytała zaskoczona.

- Plan dnia. Nie słyszałaś o czymś takim?

- Słyszałam.- Odpowiedziała a potem dodała i zaczęła się śmiać.- Ty i plan dnia.

- Nie śmiej się ze mnie. To nie jest śmieszne.

- Na pewno. To do ciebie nie podobne.

- Nie podobne ale patrz.

Wyciągłam z kieszeni małą karteczkę złożoną na 4 części. Zaczołem ją rozkładać a potem Pokazałem jej listę. Na jej twarzy malowało się zdziwienie.

- No co? Zrobiłem.

- Nic. Po prostu mnie zaskoczyłeś.

- Aha. Choć bo się spuźnimy.

Dziewczyna wzięła kremowy płaszczyk, czarną torebkę, telefon i klucze od mieszkania. Wyszliśmy z domu, dziewczyna zamknęła go na klucz i wyszliśmy z budynku.

 (Minęła godzina)

Siedzimy przy jednym stole z rodzicami Martynki. Z ich ust różne podstawowe pytania i też takie których się nie spodziewaliśmy. My tylko siedzimy i odpowiadamy. Gdy rozwijał się temat pracy w stacji ratownictwa medycznego ojciec dziewczyny ma taką minę, że gdy by mógł wygonił by nas za drzwi. Na szczęście temat nie jest długo poruszany i dalej jesteśmy w środku. Po obiedzie, wypiciu kawy i zjedzeniu ciasta własnej roboty pani Marioli musieliśmy się pożegnać. Chyba spodobałem się mamie Martyny ba zapraszała nas razem na kolejną wizytę. Ojcu dziewczyny było to obojętne. Pożegnaliśmy się i pojechaliśmy do Warszawy.

(Pół godziny później)

 Byliśmy już w Warszawie. Pojechaliśmy do mnie do domu. Tam wyciągłem listę i odchaczyłem dwie kolejne pozycje. Na marsz i uroczystość poszliśmy na pieszo. Po 15 minutach byliśmy w miejscu gdzie wszystko miało się zacząć. Po 5 minutach wszystko uroczyście się rozpoczęło. Były różne przemówienia prezydenta i ważnych osobowości państwa Polskiego. Trochę to trwało nie powiem, że po dwóch minutach wszystko się skończyło. Skłamał bym. Po wszystkich ważnych wypowiedziach zaczął się marsz, miał być jeszcze bieg. Martyna brała udział w biegu rok temu. W tym też miała ale się do niego nie przygotowała.

W połowie marszu kobieta powiedziała.

- Choć do domu.

- Marsz jeszcze się nie skończył. Jesteśmy w połowie trasy. A nie chcesz zobaczyć biegu?- Widziałem, że to pytanie jakby ją uderzyło ale odpowiedziała na nie.

- Chcę ale jestem zmęczona. Możemy iść?

- Oczywiście.

Odwruciliśmy się i Szliśmy w przeciwnym kierunku niż uczestnicy marszu. Udział w marszu brali też Adam z Basią. Mineliśmy się, uśmiechneliśmy i poszliśmy w swoje strony. Po 20 minutach byliśmy u mnie w domu. Widziałem, że Martyna wygląda nie wyraźnie więc spytałem.

- Martyna co się dzieje? Jesteś taka nie wyraaźna?

- Jestem chora.

- Skoro jesteś chora powinnaś leżeć w łóżku.

- Wiem ale obiecałam mamie, że przyjadę. Już miesiąc zwlekam. Nie mogłam nie pojechać.

- Zrobię ci coś gorącego do picia.

- Dzięki

. Poszedłem do sypialni i wzięłam koc z szafy. Z szedłem na duł i powiedziałem do Martyny.

- Połóż się przykryję cię kocem i trochę się wygrzejesz.

- Dzięki.

- Nie dziękuj tylko się kładź.

Dziewczyna położyła się a ja przykryłem ją kocem. Poszedłem do kuchni i zostawiłem dziewczynę samą. Zrobiłem jej gorącom herbatą i wróciłem do salonu. Martyna spała. Usiadłem na fotelu na przeciwko niej. Patrzyłem jak spała. Jak jej płuca powoli unoszą się do góry i jeszcze wolniej opadają na duł. Fascynował mnie jej sen. Był długi i głęboki. Na pewno coś jej się śniło. Coś dobrego. Gdy tak na nią patrzyłem wypiłem herbatę którą jej zrobiłem i zapomniałem o Bożym świecie. Patrzyłem na nią do puki się nie obudziła.

Dziewczyna obudziła się o 18:00. Prze spała ze 3 godziny a ja cały czas ją pilnowałem jak diamentu. Najcenniejszego kamienia przed dużą grupą złodzieji. Martyna jest jak diament. Jest dla mnie najcenniejsza. Gdy zobaczyła mnie nic nie powiedziała tylko się uśmiechnęła. Uznałem to za dobry znak. Moja lista mogła iść tylko do kosza ale najważniejsze jest zdrowie Martyny. Po kilku minutach dziewczyna spytała.

- Został jakieś punkt z listy który możemy zrealizować?

- Tak.

- Jaki?

- Nocny spacer po stolicy i odprowadzenie cię do domu.

- Jeśli nie masz nic przeciwko to możemy ten punkt zrealizować.

- A twoje zdrowie?

- Już lepiej się czuję.

- To dobrze.

Ubraliśmy się i wyszliśmy z domu. Warszawa nocą w takie dni wygląda pięknie ale w obecności Martyny wyglądała jeszcze lepiej.

W trakcie spaceru powiedziałem do Martyny.

- Muszę ci coś powiedzieć. – Mów. – Czuję jak byś nie była moją przyjaciółką ani znajomą.

- Fajnie.- Powiedziała z sarkazmem.

- Jesteś dla mnie kimś więcej.

Na jej twarzy pojawił się uśmiech. Nareszcie mam odwagę powiedzieć jej te dwa słowa.

- Kocham Cię.

Dziewczyna wpadła w moje ramiona a ja ją pocałowałem. Delikatnie ale namiętnie. Skończyliśmy i udaliśmy się do domu Martyny. Tam cały wieczór oglądaliśmy filmy i całowaliśmy się. Ten 11 listopada mogę uznać za datę nowego rozdziału w moim życiu. W ten dzień będę obchodził dwa święta.

 

 

 

 

 

 

 

Kolejna jednorazówka. Za błędy z góry przepraszam. Jak się podoba? Komentujcie.

Minia <3

Gdybym mogła powtórzyła bym ten dzień. Jednorazówka

*Martyna*
Dziś wstałam o 11.00. Mogłam sobie na to pozwolić bo mam dziś wolne. Wstałam z łóżka poszłam do kuchni a tam spojrzałam na kalendarz. Dziś był 31 października. Halloween – zwyczaj związany z maskaradą i odnoszący się do święta zmarłych, obchodzony w wielu krajach w wieczór 31 października, czyli przed dniem Wszystkich Świętych. Święto Halloween w Polsce pojawiło się w latach 90. Głównym symbolem święta jest wydrążona i podświetlona od środka dynia z wyszczerbionymi zębami. Inne popularne motywy to duchy, demony, zombie, wampiry, czarownice, trupie czaszki itp. Można uznać że dzisiejszy dzień spędzę na otwieraniu drzwi dzieciom i rozdawaniu cukierków. Gdy byłam dzieckiem sama chodziłam po domach i mówiłam „cukierek albo psikus”. Jeszcze to pamiętam. Potem podeszłam do lodówki i wyciągłam z niej jajka. Potem podeszłam do szafki i wyciągłam z niej patelnię. Położyłam ją na kuchenkę gazową. Zrobiłam sobie jajecznicę i ją zjadłam. Potem poszłam do łazienki się odświeżyć i przebrać. Potem uczesałam się i wróciłam do pokoju. Po południu postanowiłam pójść do sklepu bo wczoraj zapomniałam kupić cukierki.

*Piotr*

Widziałem jak Martyna wychodzi z bloku. Miałem nie dużo czasu żeby zrobić jej niespodziankę. Miałem klucze od jej mieszkania więc było łatwiej tam wejść. Gdy wszedłem od razu wziąłem się za przygotowania.

*Martyna*

Po wizycie w sklepie od razu udałam się do domu. Otworzyłam drzwi kluczem, weszłam do środka i zamknęłam je za sobą na klucz. Siatkę z zakupami odłożyłam na blat w kuchni. Ściągłam ubranie zwierzchne i buty potem coś przeciągło moją uwagę. Drzwi od mojej sypialni były zamknięte i nie było jednego przebłysku światła. Zdziwiłam się bo jak wychodziłam drzwi były otwarte. Trochę się przestraszyłam. Nie wiedziałam co mam robić. Po chwili postanowiłam wejść do pomieszczenia. Podeszłam do drzwi chwyciłam za klamkę i lekko je po pchnąłam. Weszłam do środka i zobaczyłam zasłonięte okna, dynie podświetlane świeczkami zapachowymi i zapalone świece w całym pomieszczeniu. Stanęłam plecami do łóżka i zastanawiałam się czyja to sprawka. Po chwili usłyszałam głośne.
- Buuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Przestraszyłam się obróciłam, prawą dłoń Położyłam na sercu i zaczęłam piszczeć. Przede mną stał Piotrek cały nagi i się do mnie uśmiechał. Przyznam udało mu się mnie wystraszyć. Po chwili opanowania powiedziałam a bardziej wykrzyczałam mu prosto w oczy.
- Zwariowałeś!!! Przestraszyłam się!!!
- O to mi chodziło.- Powiedział z uśmiechem.
- Jak ty to zrobiłeś? Z kąd wiedziałeś że nie ma mnie w domu?
- Widziałem jak wychodzisz z domu.- W tym momencie zaczął rozpinać mój sweterek.- Miłego Halloween.
- Dzięki.
Piotrek zaciągnął go ze mnie a potem zaczął mnie rozbierać. Nie byłam pewna czy tego chcę ale uległam jego dłoniom i czułym słowom. Był to nasz pierwszy raz ale dla mnie najlepszy jaki do tej pory przeżyłam. Był jednocześnie straszny i romantyczny. Tej nocy byłam jego a on był mój. Jestem ciekawa co przyniesie nam jutro. Nigdy nie można tego przewidzieć. W tej chwili jestem szczęśliwa u jego boku i to się tylko liczy.

Jednorazówka specjalnie dla was na Halloween uuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Minia <3

I co o tym myślicie

Hej. Dziś chcę wam coś polecić. Coś do czego się przyczyniłam. Jest to fragment książki „Jedna osoba może zmienić Twoje życie. Nieodwracalnie” autorki wera9737. Książka tylko dla tych którzy mają wattpad. http://w.tt/1XrU27O tu jest link do niej. Chcę jeszcze napisać o pewnej sprawie. W piątek w szkole po 6 lekcji zakładaliśmy w klasie krzesła na stoły. Zaczęłam się motać z drugim krzesłem. Miałam plecak na jednym ramieniu do tego kurtkę i to krzesło. Mój kolega z klasy Memek pomógł mi z tym krzesłem. Napisałam o tym mojej koleżance z klasy. Mucha napisała że się w nim zakochałam A TO NIE JEST PRAWDĄ. Do tego dodała że się go zapyta czy ja mu się podobam. Napisałam jej żeby tego nie robiła. Napisała że nic mu nie powie ani nie napisze ale wszystkiego dowiem się jutro.

 

 

 

 

 

MOOD: Nie mogę myśleć racjonalnie :O