Święta, święta i po. Nowa książka

Hej. Dawno do was nie pisałam. Dziś skończyły się święta. Nie złożyłam wam żadnych życzeń i bardzo już w tym roku nie będę mieć takiej okazji. Ja w tym roku nie czułam „magi świat”. Spędziłam je tak jak każdy normalny dzień. Nic szczególnego. A jak wam minęły święta? Czuliście tą magię? Jedno co uratowało te święta był nowy pomysł na książkę. Już nawet zaczęłam ja pisać. Nazywa się „Linkin Park – Kocham Ją”. Możecie ją przeczytać w aplikacji wattpad. Gorąco i serdecznie zapraszam. Nie wiem czy wam się spodoba ale mam nadzieję.

3742_525602117616867_955924539497760545_n

Jakie macie plany na sylwester?

Minia <3

Nie trafiła

Hej. Chcę wam opowiedzieć mój dzisiejszy dzień .Dziś w szkole w mojej klasie robiliśmy sobie paczki mikołajkowe. 2 tygodnie losowaliśmy komu robimy. Na początku wylosowałam wychowawczynię ale po kilku wymianach ze znajomymi dostałam przyjaciółkę której chciałam zrobić paczkę. Była to Mania którą od dziś będę nazywać Mafinka11. Natomiast ona wylosowała mnie. Dziś dawaliśmy sobie paczki. Nie zgadniecie co jej kupiłam. A mianowicie bransoletkę, perfum, ptasie mleczko o smaku wanilii z truskawkową galaretką i do tego 2 pomarańcze. Paczki były do 25 złotych i tak wydałam więcej. Natomiast od niej dostałam merci, troszkę słodyczy, własnej roboty bombkę z cekin, zawieszkę do bransoletki lub naszyjnika w kształcie parasolki o zielonym kolorze i to co lubię najbardziej książka. Była to książka którą już miałam Nicholas Sparks „Na zakręcie”. Oczywiście nic jej nie powiedziałam że mam taką samą w domu a ona o tym nie wiedziała. Nie chciałam jej urazić. Na zewnątrz jest twardą i silna dziewczyną ale tak naprawdę w środku jest taka jak wszyscy. Też ma uczucia. Teraz czuję się z tym źle.

Jak uważacie powinnam czuć się z tym źle?

Swoje sugestie piszcie w komentarzach. Nowy rozdział mam nadzieję dodać w niedzielę ale nic nie obiecuję. Minia <3

na-zakrecie-b-iext30129325

Dyżur Piotra

Rozdział 17

*Piotr*

(Tego samego dnia)

Pojechałem na dyżur. Tam spotkałem Wiktora. Dałem mu klucze od samochodu i powiedziałem mu żeby wrzucił je do skrzynki na listy. Mężczyzna poinformował mnie że Góra jest dzisiaj nie w humorze. Spokojnie poszedłem do bazy a Góra powiedział.

- Panie Piotrze.

- Tak?

- Proszę się szybko przebrać bo mamy wezwanie.

- Dobrze.

Szybko się przebrałem i poszedłem do karetki. Na miejscu Artur powiedział do mnie.

- Panie Piotrze mamy wypadek samochodowy na ulicy św. Floriana.

- Dobrze.

Uruchomiłem silnik, włączyłem syreny i pojechaliśmy. Po chwili usłyszałem Adama który powiedział.

- Cześć Piotrek.

- Cześć. Nie zauważyłem cię.

- To ty nie wiesz z kim jeździsz?

- Nie, nie patrzyłem na grafik.

Po chwili Góra krzyknął.

- Nie przeszkadzaj mu! Musimy być tam jak najszybciej!

Po minucie byliśmy na miejscu. Dwa samochody zderzyły się ze sobą. Jeden z nich chyba jechał pod prąd. W jednym samochodzie była kobieta która kierowała i starsza pani a w drugim pijany mężczyzna. Adam zajął się pijanym mężczyzną a ja z Górą starszą i młodszą kobietą. Z młoda było prawie wszystko porządku ale po chwili okazało się że ma lekki wszcząs mózgu. Starsza kobieta miała dużo ran i trudności oddechowe. Na dodatek było nie przytomna i miała słabe ciśnienie. Artur powiedział.

- Przynieś tlen i cały sprzęt i zawołaj Wszołka.

- Dobrze doktorze.

Poszedłem po kolegę i razem poszliśmy po sprzęt. Ze sprzętem przyszliśmy do poszkodowanej. Na szczęście kobieta nie była zakleszczona. Po chwili przyjechała policja. Artur powiedział do Adama.

- Idź do tamtego poszkodowanego a my sobie tu poradzimy z Piotrkiem.

- Dobrze.

Adam pobiegł a ja zapytałem.

- Dlaczego go pan tam wysłał przecież jest tu potrzebny.

- Chłopcze zrozum gdyby przy nim nikt nie był to by się na nas darli że się pacjętami nie zajmujemy.

- No tak.

- Pomóż mi ją wyciągnąć.

- Dobrze.

Wyciągnęliśmy starszą panią i położyliśmy ją na pobliskiej trawie. Artur powiedział do mnie.

- Zostań tu z nią zaraz przyjdzie do ciebie Adam a i opatrz tą drugą panią.

Pomogłem wyjść jej z samochodu i powiedziałem żeby usiadła na trawie. Kobieta usiadła a ja zrobiłem jej podstawowe badania i opatrzyłem rany na głowie i ręce. Po chwili przyszedł Adam i do drugiej kobiety i powiedział.

- Za chwilę przyjedzie po panią karetka.

Po chwili przyjechał drugi zespół i zabrał tamta panią a policjanci tamtego pana na izbę wytrzeźwień. Potem wysłał mnie i Adama po nosze i żebyśmy zabrali wszystko oprócz tlenu. Wzięliśmy rzeczy i poszliśmy do karetki. Wzięliśmy nosze i szybko poszliśmy do pacjętki. Położyliśmy ja na nosze i zapieliśmy. Potem poszliśmy do karetki. Adam i Artur byli z tyłu z pac jętką a ja kierowałem kartką. Jak dojechaliśmy do szpitala zawieźliśmy panią na SOR i wróciliśmy do karetki. Gdy byliśmy w karetce Artur powiedział do centrali.

- 21S wolna.

Po chwili mieliśmy kolejne wezwanie tak aż do końca dyżuru. Po pracy Adam odwiózł mnie do domu. Mój samochód stał na podjeździe a klucze od niego były w skrzynce. Wyjąłem je i poszedłem do domu. Potem zadzwoniłem do Wiktora. Po chwili odebrał i powiedział.

- Dobry wieczór Piotrze.

- Dobry wieczór panie Wiktorze. Dzwonię żeby podziękować.

- Nie ma za co.

- Jest.

- Dobrze a co u ciebie?

- Miałem bardzo trudny dzień.

- Z Arturem?

- Nie ogólnie w pracy.

- Aha.

- Panie Wiktorze a jak Zosia?

- A dobrze.

- Niech pan ją ode mnie pozdrowi.

- Dobrze pozdrowię.

- Dobranoc.

- Dobranoc.

Po rozmowie poszedłem coś zjeść. Zjadłem dwie kromki chleba, byłem zmęczony  i nie chciało mi się robić czegoś innego. Potem wziąłem prysznic. Zajęło mi to z 15 minut. Potem poszedłem spać a zanim zasnąłem spojrzałem na zegarek i była 22:00.

 

 

 

Sory że nie wczoraj ale nie miałam czasu. Minia <3

Brak opowiadania i świetna niespodzianka

Dziś nie dodałam nowego opowiadania i bardzo za to przepraszam. Nowy rozdział ukaże się jutro. Dziś miałam świetną n i e s p o d z i a n k ę. Jak już niektórzy z was słyszeli że wera9737 skończyła pisać książkę na wattpadzie. Miała ona tytuł „Na sygnale – Martynka i Piotruś <3″. Zapraszam do przeczytania tej książki. Jeśli przeczytacie ostatni rozdział dowiecie się dlaczego jest to niespodzianka. Bardzo dziękuję werze za te słowa które napisała na mój temat. Podam linka do tego rozdziału. http://w.tt/1N40TAZ . Minia <3

Nowy wygląd

Dziś postanowiłam zmienić wygląd naszego bloga. Nie jest to duża zmiana ale zawsze coś. Na blogu jest dużo odwiedzin. Do ostatnich wpisów nie było żadnych komentarzy. Jestem zawiedziona :( ale i szczęśliwa liczbą odsłon:) . Dużo osób lubi też stronę na Facebooku. Bardzo dziękuję. To chyba tyle chciałam wam powiedzieć a w komentarzach pod tym postem proszę żebyście dali znać czy chcecie nowe opowiadanie i czy tamte się wam podobały. Minia <3

12278626_512413522269060_8180707741591082383_n

12195827_512413592269053_5988529263652893538_n

„Girl online w trasie” z moim misiem :)

11 listopada. Jednorazówka

*Piotr*

Dzisiejszy dzień zapowiadał się fantastycznie. Ja i Martyna mamy wolny dzień. Dziś jest święto narodowe 11 listopada. Poprzedniego dnia ułożyłem plan na dziś. Wygląda on tak:

1. Wstać, przygotować się i jechać do Martyny.

2. Zabrać ją gotową do jej rodziców.

3. Po obiedzie powrót do stolicy.

4. Pójście na marsz Niepodległości.

5. Powrót do domu (mojego) na odpoczynek.

6. Nocny spacer po Warszawie i odprowadzenie jej do domu.

Przygotowałem listę i odhaczyłem z niej pierwszy punkt. Ładnie wyszykowany wszedłem do auta i pojechałem do Martyny. Zaparkowałem pod blokiem w którym mieszka dziewczyna. Wyszedłem z samochodu, wszedłem do klatki a po chwili zapukałem do drzwi Martyny. Po chwili kobita otworzyła drzwi i zobaczyłem ją ubraną w piękną niebieską sukienkę na ramiona o długości przed kolana i czarne szpilki. Miała wyprostowane, rozpuszczone włosy. Wyglądała przepięknie.

12226799_1518514138470845_734537216_n

Po chwili powiedziałem.

- Hej.

- Hej.- Odpowiała.

- Jesteś gotowa na dzisiejszy dzień?- Spytałem. Po chwili dodałem.- Zrobiłem plan dnia.

- Co takiego?- Zapytała zaskoczona.

- Plan dnia. Nie słyszałaś o czymś takim?

- Słyszałam.- Odpowiedziała a potem dodała i zaczęła się śmiać.- Ty i plan dnia.

- Nie śmiej się ze mnie. To nie jest śmieszne.

- Na pewno. To do ciebie nie podobne.

- Nie podobne ale patrz.

Wyciągłam z kieszeni małą karteczkę złożoną na 4 części. Zaczołem ją rozkładać a potem Pokazałem jej listę. Na jej twarzy malowało się zdziwienie.

- No co? Zrobiłem.

- Nic. Po prostu mnie zaskoczyłeś.

- Aha. Choć bo się spuźnimy.

Dziewczyna wzięła kremowy płaszczyk, czarną torebkę, telefon i klucze od mieszkania. Wyszliśmy z domu, dziewczyna zamknęła go na klucz i wyszliśmy z budynku.

 (Minęła godzina)

Siedzimy przy jednym stole z rodzicami Martynki. Z ich ust różne podstawowe pytania i też takie których się nie spodziewaliśmy. My tylko siedzimy i odpowiadamy. Gdy rozwijał się temat pracy w stacji ratownictwa medycznego ojciec dziewczyny ma taką minę, że gdy by mógł wygonił by nas za drzwi. Na szczęście temat nie jest długo poruszany i dalej jesteśmy w środku. Po obiedzie, wypiciu kawy i zjedzeniu ciasta własnej roboty pani Marioli musieliśmy się pożegnać. Chyba spodobałem się mamie Martyny ba zapraszała nas razem na kolejną wizytę. Ojcu dziewczyny było to obojętne. Pożegnaliśmy się i pojechaliśmy do Warszawy.

(Pół godziny później)

 Byliśmy już w Warszawie. Pojechaliśmy do mnie do domu. Tam wyciągłem listę i odchaczyłem dwie kolejne pozycje. Na marsz i uroczystość poszliśmy na pieszo. Po 15 minutach byliśmy w miejscu gdzie wszystko miało się zacząć. Po 5 minutach wszystko uroczyście się rozpoczęło. Były różne przemówienia prezydenta i ważnych osobowości państwa Polskiego. Trochę to trwało nie powiem, że po dwóch minutach wszystko się skończyło. Skłamał bym. Po wszystkich ważnych wypowiedziach zaczął się marsz, miał być jeszcze bieg. Martyna brała udział w biegu rok temu. W tym też miała ale się do niego nie przygotowała.

W połowie marszu kobieta powiedziała.

- Choć do domu.

- Marsz jeszcze się nie skończył. Jesteśmy w połowie trasy. A nie chcesz zobaczyć biegu?- Widziałem, że to pytanie jakby ją uderzyło ale odpowiedziała na nie.

- Chcę ale jestem zmęczona. Możemy iść?

- Oczywiście.

Odwruciliśmy się i Szliśmy w przeciwnym kierunku niż uczestnicy marszu. Udział w marszu brali też Adam z Basią. Mineliśmy się, uśmiechneliśmy i poszliśmy w swoje strony. Po 20 minutach byliśmy u mnie w domu. Widziałem, że Martyna wygląda nie wyraźnie więc spytałem.

- Martyna co się dzieje? Jesteś taka nie wyraaźna?

- Jestem chora.

- Skoro jesteś chora powinnaś leżeć w łóżku.

- Wiem ale obiecałam mamie, że przyjadę. Już miesiąc zwlekam. Nie mogłam nie pojechać.

- Zrobię ci coś gorącego do picia.

- Dzięki

. Poszedłem do sypialni i wzięłam koc z szafy. Z szedłem na duł i powiedziałem do Martyny.

- Połóż się przykryję cię kocem i trochę się wygrzejesz.

- Dzięki.

- Nie dziękuj tylko się kładź.

Dziewczyna położyła się a ja przykryłem ją kocem. Poszedłem do kuchni i zostawiłem dziewczynę samą. Zrobiłem jej gorącom herbatą i wróciłem do salonu. Martyna spała. Usiadłem na fotelu na przeciwko niej. Patrzyłem jak spała. Jak jej płuca powoli unoszą się do góry i jeszcze wolniej opadają na duł. Fascynował mnie jej sen. Był długi i głęboki. Na pewno coś jej się śniło. Coś dobrego. Gdy tak na nią patrzyłem wypiłem herbatę którą jej zrobiłem i zapomniałem o Bożym świecie. Patrzyłem na nią do puki się nie obudziła.

Dziewczyna obudziła się o 18:00. Prze spała ze 3 godziny a ja cały czas ją pilnowałem jak diamentu. Najcenniejszego kamienia przed dużą grupą złodzieji. Martyna jest jak diament. Jest dla mnie najcenniejsza. Gdy zobaczyła mnie nic nie powiedziała tylko się uśmiechnęła. Uznałem to za dobry znak. Moja lista mogła iść tylko do kosza ale najważniejsze jest zdrowie Martyny. Po kilku minutach dziewczyna spytała.

- Został jakieś punkt z listy który możemy zrealizować?

- Tak.

- Jaki?

- Nocny spacer po stolicy i odprowadzenie cię do domu.

- Jeśli nie masz nic przeciwko to możemy ten punkt zrealizować.

- A twoje zdrowie?

- Już lepiej się czuję.

- To dobrze.

Ubraliśmy się i wyszliśmy z domu. Warszawa nocą w takie dni wygląda pięknie ale w obecności Martyny wyglądała jeszcze lepiej.

W trakcie spaceru powiedziałem do Martyny.

- Muszę ci coś powiedzieć. – Mów. – Czuję jak byś nie była moją przyjaciółką ani znajomą.

- Fajnie.- Powiedziała z sarkazmem.

- Jesteś dla mnie kimś więcej.

Na jej twarzy pojawił się uśmiech. Nareszcie mam odwagę powiedzieć jej te dwa słowa.

- Kocham Cię.

Dziewczyna wpadła w moje ramiona a ja ją pocałowałem. Delikatnie ale namiętnie. Skończyliśmy i udaliśmy się do domu Martyny. Tam cały wieczór oglądaliśmy filmy i całowaliśmy się. Ten 11 listopada mogę uznać za datę nowego rozdziału w moim życiu. W ten dzień będę obchodził dwa święta.

 

 

 

 

 

 

 

Kolejna jednorazówka. Za błędy z góry przepraszam. Jak się podoba? Komentujcie.

Minia <3

Szczere rozmowy i pomoc Wiktora

Rozdział 16

*Piotr*

(Następnego dnia)

Nie mogłem spać ciągle myślałem o wczorajszym wieczorze i o Martynie. Wstałem o 7:00. Nie wiedziałem co mam robić więc wstałem  i poszłam usiąść koło Martyny. Po 5 minutach dziewczyna się obudziła a gdy mnie zobaczyła cicho powiedziała.

- Cześć jak się spało?

- Dobrze nie narzekam.

- To się cieszę. A wiesz która godzina?

- Po 7:00.

- Dzięki. Ale ja jestem głodna.

- Zrobić ci śniadanie?

- A mógł byś?

- Tak a nawet Ci obiecałem. Pamiętasz?

- Tak pamiętam.

- A o której wstaje Karolina?

- 20 po 7:00.

- Ok to ja idę się ubrać a potem do kuchni.

- Idź nie przeszkadzam.

Poszedłem się ubrać a potem do kuchni. Postanowiłem przygotować coś co Martyna lubi najbardziej. Po 10 minutach do kuchni przyszła Martyna i spytała.

- Co gotujesz?

- Ja nie gotuję. Ja smażę.

- To co smażysz?

- Twoje ulubione naleśniki.

- Ale fajnie wiesz że Karolina też je lubi.

- To fajnie.

Po chwili przyszła Karolina a Martyna powiedziała.

- O wilku mowa.

- Co rozmawialiście o mnie? Cześć Piotr.

- Cześć Karolina.- Powiedziałem.

- Tak rozmawialiśmy.- Powiedziała Martyna.

- Nie ładnie tak kogoś obgadywać.

W tym momencie zaczęliśmy się śmiać. Po chwili Karolina spytała.

- Co ty tu robisz?

- Nocowałem.

- Dlaczego?

- Popsuł mi się wczoraj samochód i zostawiłem go na parkingu pod pracą. Potem odprowadziłem Martynę i nagle jak na złość zaczął padać deszcz po którym nie ma ani śladu. Nie miałem kasy na taksówkę więc wróciłem a Martyna pozwoliła mi tu przenocować.

- Aha a dlaczego nie miałeś kasy?

- Portfel i dokumenty zostawiłem w samochodzie.

Nagle dziewczyny zaczęła się śmiać. W czasie gdy się śmiały skończyłem smażyć naleśniki. Dziewczyny skończyły się śmiać a Karolina powiedziała.

- Piotr zrobiłeś to poczęstuj się.

- Ok.

Po śniadaniu Karolina powiedziała.

- Na imprezę będziesz sam gotował?

- Tak.

- To wpadnę na pewno.

- Cieszę się. Czym więcej gości tym lepsza impreza.

- No tak.

Po skończonej rozmowie powiedziałem do Martyny.

- Mam nadzieję że też wpadniesz na imprezę.

- Chyba tak.

- Pomóc Ci posprzątać?

- Nie musisz. Wiem że się śpieszysz.

- No trochę. Ja muszę już iść. Pa.

- Pa.

Wyszedłem z mieszkania i poszedłem spacerkiem  pod bazę. Tam spotkałem Wiktora który miał właśnie dyżur. Mężczyzna powiedział do mnie.

- Co ty tu robisz tak wcześnie przecież dyżur Masz później.

- No tak ale wczoraj popsuł mi się tu samochód i muszę go odholować.

- Wiesz co ja go mogę odholować.

- Naprawdę mógł by pan.

- Tak.

- To ja dam ci później klucze i odholujesz go pod mój dom.

- Ok.

Nagle usłyszałem.

- 21S zgłoś się.

- 21S zgłaszam się.- Powiedział Wiktor. Przyjął wezwanie i powiedział do chłopaków.- Ruchy, ruchy panowie.- Potem wrzucił się do mnie.- A my pogadamy po dyżurze.

- Ok. Nie przeszkadzam.

Poszedłem a z oddali było słychać Wiktora który mówi do chłopaków z pracy „Ruchy, ruchy nie ociągać się”  a po chwili było słychać silnik karetki i syreny. Poszedłem do samochodu, wziąłem z niego portfel i zadzwoniłem po taksówkę. Po 5 minutach taksówka przyjechała pod szpital. Wsiadłem do niej i pojechałem do domu.

 

 

Dzięki że odwiedzacie mojego bloga, lubicie stronę na Facebooku i czytacie moją książkę. Dzięki że piszecie komentarze i liczę na więcej. Co nie które dają dużo do myślenia a jak ktoś chce wiedzieć nie upodabniam się do polskich pisarzy. Bardziej do zagranicznych :) np. John Green, Nicholas Sparks. Miłego czytania dalszych moich opowiadań i książki. Minia <3

Jak tak mogłam

Hej. Dziś chcę wam opowiedzieć historię z dzisiejszego dnia w szkole. Dzień jak dzień. Zwyczajny. Na dwóch lekcjach polskiego pod rząd pani kazała nam oglądać „Syzyfowe prace”. Lekturę którą będziemy przerabiać. Według mnie film nie jest ani nudny ani wciągający a tym bardziej fantastyczny. Oglądałam ten film z uwagą ale mało z niego pamiętam. Gdy zabrzmiał dzwonek na przerwę wyszłam z klasy a Pysia zapytała się mnie czy widziałam w tym filmie Górę. Mówiłam że nie. Przez chwilę kłóciłyśmy się czy był czy nie. Potem sprawdziłam na internecie i rzeczywiście grał tam. PYSIA JEŚLI TO CZYTASZ PRZEPRASZAM ŻE CI NIE WIERZYŁAM. Jestem tempa. Jak mogłam go nie poznać. Jak ktoś z was uważa że jestem tempa lub głupia niech pisze nie obrażę się o to. Minia <3

maxresdefault mqdefault

A kto wie że Monika Mazur i Wojciech Kuliński są na Wikipedii.

12212158_1515498905439035_1420252359_n

 

Gdybym mogła powtórzyła bym ten dzień. Jednorazówka

*Martyna*
Dziś wstałam o 11.00. Mogłam sobie na to pozwolić bo mam dziś wolne. Wstałam z łóżka poszłam do kuchni a tam spojrzałam na kalendarz. Dziś był 31 października. Halloween – zwyczaj związany z maskaradą i odnoszący się do święta zmarłych, obchodzony w wielu krajach w wieczór 31 października, czyli przed dniem Wszystkich Świętych. Święto Halloween w Polsce pojawiło się w latach 90. Głównym symbolem święta jest wydrążona i podświetlona od środka dynia z wyszczerbionymi zębami. Inne popularne motywy to duchy, demony, zombie, wampiry, czarownice, trupie czaszki itp. Można uznać że dzisiejszy dzień spędzę na otwieraniu drzwi dzieciom i rozdawaniu cukierków. Gdy byłam dzieckiem sama chodziłam po domach i mówiłam „cukierek albo psikus”. Jeszcze to pamiętam. Potem podeszłam do lodówki i wyciągłam z niej jajka. Potem podeszłam do szafki i wyciągłam z niej patelnię. Położyłam ją na kuchenkę gazową. Zrobiłam sobie jajecznicę i ją zjadłam. Potem poszłam do łazienki się odświeżyć i przebrać. Potem uczesałam się i wróciłam do pokoju. Po południu postanowiłam pójść do sklepu bo wczoraj zapomniałam kupić cukierki.

*Piotr*

Widziałem jak Martyna wychodzi z bloku. Miałem nie dużo czasu żeby zrobić jej niespodziankę. Miałem klucze od jej mieszkania więc było łatwiej tam wejść. Gdy wszedłem od razu wziąłem się za przygotowania.

*Martyna*

Po wizycie w sklepie od razu udałam się do domu. Otworzyłam drzwi kluczem, weszłam do środka i zamknęłam je za sobą na klucz. Siatkę z zakupami odłożyłam na blat w kuchni. Ściągłam ubranie zwierzchne i buty potem coś przeciągło moją uwagę. Drzwi od mojej sypialni były zamknięte i nie było jednego przebłysku światła. Zdziwiłam się bo jak wychodziłam drzwi były otwarte. Trochę się przestraszyłam. Nie wiedziałam co mam robić. Po chwili postanowiłam wejść do pomieszczenia. Podeszłam do drzwi chwyciłam za klamkę i lekko je po pchnąłam. Weszłam do środka i zobaczyłam zasłonięte okna, dynie podświetlane świeczkami zapachowymi i zapalone świece w całym pomieszczeniu. Stanęłam plecami do łóżka i zastanawiałam się czyja to sprawka. Po chwili usłyszałam głośne.
- Buuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Przestraszyłam się obróciłam, prawą dłoń Położyłam na sercu i zaczęłam piszczeć. Przede mną stał Piotrek cały nagi i się do mnie uśmiechał. Przyznam udało mu się mnie wystraszyć. Po chwili opanowania powiedziałam a bardziej wykrzyczałam mu prosto w oczy.
- Zwariowałeś!!! Przestraszyłam się!!!
- O to mi chodziło.- Powiedział z uśmiechem.
- Jak ty to zrobiłeś? Z kąd wiedziałeś że nie ma mnie w domu?
- Widziałem jak wychodzisz z domu.- W tym momencie zaczął rozpinać mój sweterek.- Miłego Halloween.
- Dzięki.
Piotrek zaciągnął go ze mnie a potem zaczął mnie rozbierać. Nie byłam pewna czy tego chcę ale uległam jego dłoniom i czułym słowom. Był to nasz pierwszy raz ale dla mnie najlepszy jaki do tej pory przeżyłam. Był jednocześnie straszny i romantyczny. Tej nocy byłam jego a on był mój. Jestem ciekawa co przyniesie nam jutro. Nigdy nie można tego przewidzieć. W tej chwili jestem szczęśliwa u jego boku i to się tylko liczy.

Jednorazówka specjalnie dla was na Halloween uuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Minia <3