Wspaniały wyjazd dzień pierwszy

Rozdział 8

*Martyna*

(Następnego dnia)

Wstałam o 3:00 rano dziś wyjeżdżam z Piotrkiem do jego rodzinnej miejscowości. Po chwili ubrałam się w  białą koszulkę na ramiona i krótkie jasne spodenki do tego białe trampki. Potem podłączyłam telefon do ładowania. Następnie zjadłam śniadanie i odświeżyłam się, i jeszcze spakowałam walizkę . Zajęło mi to około godziny. Potem obejrzałam TV. W trakcie oglądania spojrzałam na zegarek była 4:40. Potem sprawdziłam czy wszystko mam i zamknęłam dom. Gdy zeszłam na dół Piotrek już na mnie czekał. Poszłam do jego samochodu. Gdy byłam w samochodzie chłopak powiedział.

- Ładna dziś pogoda.
- Tak, bardzo.

Po chwili Piotr odjechał. po godzinie wyjechaliśmy z Warszawy. Po 3 godz. dojechaliśmy na miejsce. Na miejscu zobaczyłam ładny dom i duży ogród wysiadła z auta po chwili Piotr powiedział.

- Ładnie co nie.
- Bardzo
- To mój dom rodzinny. Mieszkałem tu jak byłem mały ale kiedyś nie było tu tak ładnie. Mój brat go odremontował.
- Ślicznie.

Po chwili Piotr wyciągnął  rzeczy z bagażnika  i zaprowadził mnie do domu mówiąc.

- Za godzinę  będzie obiad a teraz pokażę ci twój pokój i mój pokój i resztę domu.

Na początek poszliśmy na górę tam na końcu korytarza w prawo był mój pokój na to miast na przeciwko był pokój Piotra.. Odstawił rzeczy w odpowiednich pokojach i pokazał mi pokój swojego brata. Potem zeszliśmy na dół tam była łazienka i kuchnia, salon i jeszcze jeden pokój. W salonie było wyjście na taras. Wyszliśmy po chwili Piotr powiedział.

- Chodź usiądziemy na huśtawkę.

- Dobra.

Odpowiedziałam i poszliśmy usiąść. Po chwili oparłam się na ramie Piotrka a za moment położyła głowę na jego kolanach a Piotr się mnie spytał.

- Rozstałaś się z Marcinem?

- Tak wczoraj.

- I co krzyczał na ciebie, uderzył cię.

- Nie bo byliśmy w kawiarni ale trochę krzyczał. Ale co cię interesuje mój związek z Marcinem.

- Nic tak pytam.

Nagle Piotr przestał mówić, była cisza słuchać było tylko śpiew ptaków. Po 10 minutach usłyszałam brata  Piotrka, Darka.

- Obiad!!!

Piotr powiedział.

- Zejdź z moich kolan i chodź na obiad. Za chwile wstałam i poszliśmy. Obiad jedliśmy w jadalni. Do jedzenia były kopytka w sosie własnym. Przy obiedzie darek wypytywał gdzie się poznaliśmy i  co nas łączy. Oczywiste odpowiedzi były proste. Po objedzie poszłam do pokoju. Piotr przyszedł za mną i zapytał.

- Coś się stało?

- Nic, czemu pytasz?

- Bo jesteś smutna a mój brat zadawał takie głupie pytania.

- Jego pytania nie były głupie.

- Zależy jak uważasz. A co teraz będziesz robić?

- Nie wiem a Masz Wi– Fi?

- Tak ale na hasło.

- A mógłbyś mi je podać?

- Oczywiście.

Po chwili znałam już hasło i poszłam z moim laptopem do ogrodu tam usiadłam przy stole. Za 30 minut przyszedł Darek i powiedział.

- Ty tu jesteś?

- Tak a co nie mogę?

- Nie o to mi chodzi ale Masz poczucie humoru.

- Dziękuję. A  o co ci chodzi?

- Bo nie jesteś z Piotrkiem i  to mnie dziwi.

- A gdzie on jest?

- A wiesz że nie wiem.

Po chwili zadzwonił mój telefon dzwonił Piotr.

- Hej.

- Hej przyjdziesz do mnie?

- A gdzie jesteś?

- Przed domem.

- Dobra będę za raz.

Po skończonej rozmowie spytałam Darka.

- Można iść przed dom ogrodem czy trzeba przez dom?

- Nie trzeba przez dom można ogrodem ale chyba z laptopem do niego nie pójdziesz.

- Dobra to ja idę a skąd wiesz do kogo idę.

-  Ciężko nie było się domyśleć ale idź bo się spóźnisz.

- To ja lecę.

Powiedziałam w biegu. Zaniosłam laptopa na górę i poszłam do Piotra. Gdy już była koło niego powiedziałam.

- Dlaczego mnie tu zawołałeś?- Powiedziałam radośnie

- Chcę żebyś ze mną gdzieś pojechała.

- A dokąd?

- Zobaczysz.

Po chwili  zastanowienia odpowiedziałam.

- Dobra pojadę.

-  To wejdź  torebkę i przyjdź tutaj do mnie.

- Ok.

-Pobiegłam po torebkę do pokoju i wróciłam do Piotra.

- Jestem.

-  Dobra stań tu i zamknij oczy.

- Ok.

Miałam zamknięte oczy i nic nie widziałam ale słyszałam silnik samochodu. Po chwili Piotr zdjął mi ręce z oczu i powiedziałam.

- Ładny.

- Tak  a skąd twój brat ma kabriolet?

- To nie jego to mój kupiłem go jeszcze jak tu mieszkałem a w Warszawie mam samochód sportowy.

- Ten samochód jest przepiękny.

- A chcesz nim gdzieś pojechać.

- Oczywiście że tak.

- Powiedziałam i weszłam do samochodu. Piotr usiadła obok i pojechaliśmy. W trakcie jazdy stanęłam i poczułam wiatr we włosach i nagle Piotr powiedział.

- Fajnie?

- Super nigdy nie jechałam takim samochodem, a kiedy będziemy na miejscu?

- Zaraz.

Po 5 minutach dojechaliśmy na łąkę Piotr wyciągnął koszyk i koc z bagażnika i poszliśmy. Była godzina 17:00 zjedliśmy przygotowane prze Piotrka dania. Potem siedzieliśmy i rozmawialiśmy następnie położyłam się na kocu i patrzyłam na niebo po chwili Piotr położył się obok mnie i powiedział.

- Jest super.

- Dlaczego ?

- Bo ty tu jesteś.

Nic nie odpowiedziałam. Leżeliśmy ja prawie przysnęłam była 00:00 i Piotr powiedział.

- Jedziemy do domu?

- Tak.

Po chwili byliśmy w samochodzie. Pojechaliśmy do domu. Na miejscu poszliśmy  na górę zanim weszliśmy do pokoi powiedziałam.

- Dziękuje.

- Nie ma za co. Dobranoc.

- Dobranoc.

Poszłam do pokoju i po chwili poszłam wziąć prysznic. Po prysznicy poszła do pokoju minęło 10 minut i nie mogłam zasnąć. Poszłam do pokoju Piotrka zapukałam i otworzyłam drzwi. Jak weszłam Piotra powiedział.

- Co ty tu robisz

- Nie mogę zasnąć.

- Chodź połóż się i pomyśl o czymś miłym.

Położyłam się na łóżku  Piotra a on przesiadł się na fotel. Po chwili spojrzałam na mężczyznę i zamknęłam oczy. Nagle nie wiem kiedy  zasnęłam.

*Piotr*

Jak Martyna zasnęła przykryłem ją i usiadłem s powrotem na fotel myślałem gdzie ją jutro zabrać i zasnąłem.

 

 

 

Oto nowe wakacyjne opowiadanie. Zapraszam do czytania i komentowania. polecajcie znajomym Minia <3

3 Komentarze

  1. Jest boskie, po prostu super-juper ;) tylko czekałam az cos sie stanie między nimi…no i sie nie doczekałam :( mam nadzieje, że w następnej części zaiskrzy coś♥

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.